Mit Tomatisa
Mit Tomatisa — M. Gomez i S. Tomkiewicz
Krytyczny artykuł sygnowany przez M. Gomeza i S. Tomkiewicza, opublikowany w czasopiśmie « Neuropsychiatrie de l’enfance et de l’adolescence » (strony od 681 do 689, około 1980 r.). Autorzy — wywodzący się z psychiatrii dziecięcej, przy czym S. Tomkiewicz był postacią rozpoznawalną w tej dziedzinie — proponują w nim wyraźnie sceptyczną lekturę audio-psycho-fonologii: opisują metodę Alfreda Tomatisa jako system myślowy para-religijny i mesjanistyczny, a nie jako wiedzę naukową, oraz analizują mechanizmy „mitu”, który zapewnia jej powodzenie. Dokument włączony do akt dla zachowania równowagi dokumentacyjnej.
Mit Tomatisa
M. Gomez i S. Tomkiewicz
Streszczenie
Wychodząc od prostej metody reedukacji głosu, audio-psycho-fonologii, Tomatis (laryngolog) opracował narzędzie terapeutyczne, które rości sobie prawo do leczenia rosnącej liczby obrazów chorobowych, od dolegliwości fizycznych aż po choroby psychiczne. Pokazujemy, w jaki sposób naukowe i ideologiczne założenia leżące u podstaw jego koncepcji psychopatologii, oparte na intuicji i myśleniu magicznym, nie mogą stanowić spójnego modelu teoretycznego. Stawiamy tezę, że powodzenie Tomatisa wynika z tego, że przedstawia się on jako człowiek opatrznościowy, zdolny do dokonywania cudownych uzdrowień.
Mit Tomatisa (streszczenie angielskie)
The Tomatis’ myth. — Wychodząc od prostej metody reedukacji głosu, audio-psycho-fonologii, Tomatis (laryngolog) opracował narzędzie terapeutyczne, które rości sobie prawo do leczenia rosnącej liczby obrazów chorobowych, od dolegliwości fizycznych aż po choroby psychiczne. Pokazujemy, w jaki sposób naukowe i ideologiczne założenia leżące u podstaw jego koncepcji psychopatologii, oparte na intuicji i myśleniu magicznym, nie mogą stanowić spójnego modelu teoretycznego. Zakładamy, że powodzenie Tomatisa wynika z faktu, że przedstawia się on jako człowiek opatrznościowy, zdolny do dokonywania cudownych uzdrowień.
Słowa kluczowe: Głos – Reedukacja.
„Na początku było ucho”. Tak mogłaby się nazywać wędrówka A. Tomatisa, u której kresu narząd słuchu osiąga wymiar absolutu i staje się ostatecznym punktem odniesienia, swego rodzaju nowoczesnym wcieleniem duszy. Autor ten opisuje ucho jako siedlisko świadomości, posuwając się aż do wspominania o „pragnieniach percepcyjnych ślimaka” [15, s. 59]. Dla niego słuchanie ustanawia rodzaj ludzki, umożliwiając dostęp do wertykalności, a sama skóra jest jedynie „kawałkiem zróżnicowanego ucha” [13, s. 163], który zapewnia ciągłość między uchem a resztą ciała. Doszedłszy do przekonania, że przeznaczenie człowieka jest związane z jego ewolucją słuchową, opracował metodę, audio-psycho-fonologię, która rości sobie prawo do leczenia rosnącej liczby obrazów chorobowych, od dolegliwości fizycznych aż po choroby psychiczne. Po krótkim przypomnieniu historycznym i przedstawieniu zasad metody spróbujemy zrozumieć, co stanowi o powodzeniu Tomatisa, poprzez analizę jego dyskursu.
Otorynolaryngolog wyspecjalizowany w głuchotach zawodowych, Tomatis rozpoczyna swoje badania w 1945 r. wśród robotników arsenałów. Zauważa, że zaburzenie słuchu pospolicie wiąże się z zaburzeniami głosu. Tę samą korelację odnajduje u niektórych śpiewaków, wnioskuje z tego, że niszczą oni sobie ucho śpiewając, i proponuje wyjaśnienie, które stanie się „efektem Tomatisa”, zgłoszonym w 1947 r. w Akademii Medycyny przez Maublanca i Hussona [13, s. 107]: „Głos zawiera tylko to, co ucho słyszy” [13, s. 52]. Ten „Efekt” zostanie również „zgłoszony” w Akademii Nauk przez Monniera i Hussona (tamże).
Stwierdziwszy, że zasłaniając śpiewakom prawe ucho wywołuje pogrubienie barwy, zaburzenie rytmu śpiewu i początki jąkania, wnioskuje z tego, że ucho prawe jest kierownicze; dowodzi w ten sposób, że jąkanie jest następstwem słuchania zlateralizowanego na lewo, i tworzy w 1954 r. „przełącznik” czyli „ucho elektroniczne”, wyregulowane tak, by warunkować podmiot do słuchania po prawej stronie. Dzięki temu wynalazkowi „po upływie miesiąca podmiot wydaje godziny postępującej wokalności” [3, nr 1], „zlateralizowane tiki postępują w uchu, można nauczyć się języków obcych! Metoda przejmuje wówczas pieczę nad dyslektykiem i jesteśmy świadkami narodzin tej nowej formuły”: „Czyta się na… ucho” [10].
Często prace nad słyszeniem wewnątrzmacicznym pokazują, że słyszenie jest warunkowaniem głosowym,
że to już od stadium, które Tomatis realizuje przez słuchanie. Audio-psycho-fonologię jako „narzędzie terapeutyczne, które rości sobie prawo do leczenia rosnącej liczby obrazów chorobowych, od dolegliwości fizycznych aż po choroby psychiczne”, i proponuje przeprowadzenie reedukacji w oparciu o ostatnie postępy głosu matczynego.
Następnie badania przyjmują nową orientację: zaburzenia psychopatologiczne (dysleksja, jąkanie i leworęczność) są przypisywane opóźnieniu matki, które przenosi się na dziecko. Lateralizacja na lewo miałaby nim być: to psychiczne i patologiczne zostaje przekroczone. Wszystkie zaburzenia są w pewien sposób wyrazem złego słuchania [13, s. 224].
Problemy psychologiczne są ujmowane jako następstwa zboczenia z idealnej ewolucji słuchowej, która prowadzi od świata matczynego do spotkania z ojcem. W tej perspektywie psychoza jest związana z procesem przewarunkowania, u którego kresu podmiot ma uzyskać dostęp do równowagi psychicznej, poprzez idealne słuchanie.
Obraz świata A. Tomatisa
W systemie, który dla Tomatisa przewodniczy ludzkiemu przeznaczeniu, słuchanie i język są postrzegane jako dwa etapy tej samej ewolucji, która wiedzie istotę od jej pierwotnej zwierzęcości do uczłowieczenia, a słuchanie jest uprzywilejowaną percepcją, za pośrednictwem której dokonuje się „rozszczepienie tego, co ludzkie w człowieku”, łącząc go z kosmosem.
Nieświadomość
Temu słuchaniu podłączonemu do kosmosu, wektorowi duchowego wzniesienia, przeciwstawia się inne słuchanie, które zwraca się ku pragnieniom człowieka, ku zwierzęciu, które w nim tkwi. To rozszczepienie definiuje dwie struktury: „Ja”, poprzez które przejawia się świadomość, oraz „Mnie” czyli „Ego”: wytwór nieświadomości, której człowiek jest posłuszny niczym panu swego losu, odmawiając uznania swojej zależności od wyższego porządku, który sam zrodził: „Podobnie moglibyśmy pamiętać, że istnieją dwa sposoby słyszenia”. Jeden odwołuje się do świadomości i przywołuje to ucho, które potrafi postrzegać w ciszy i pogodnym spokoju myśli pochwyconej w jej śnie na krańcach niematerialnej komunikacji z materią sprowadzoną do swojej ostatecznej granicy. To samo ucho dociera do języka materialności, ostatnie powiązane ze skupiskiem energii, które reprezentuje. Drugie pozostaje podłączone bezpośrednio do nieświadomości i wegetatywnego życia Ego” [14, s. 49].
Nieświadomość jest funkcją pasożytniczą,
mitem, który wstawia się między człowieka a prawdę kosmiczną, ku której zmierza świadomość.
Narodziny patologii
W tej perspektywie patologia wynika z wtargnięcia nieświadomości na świadomość. Ciało ludzkie jest bowiem harmonią funkcjonalną. Gdy w obrębie tej harmonii pojawia się chorobliwe zboczenie, wszystko dzieje się tak, jak gdyby istniały głębokie niezgodności pozwalające rozwinąć się patologicznym wyniszczeniom. Człowiek konstruuje się od źródła, które staje się dla niego punktem zakotwiczenia: „Zrodzony na brzegu-skraju matki, zamknięty w przeżywanym świecie tego, co patologiczne” [11, s. 83 i 84]. Patologia upodabnia się do świata nikczemności, do regresji ku zasługującym na potępienie przyjemnościom zmysłów, podczas gdy nieświadomość jest utożsamiana z grzechem. Te zboczenia z idealnego procesu mogą zostać wprowadzone już na etapie płodowym, podczas wypaczenia relacji matka/dziecko, która jest niczym innym jak przejawem pierwszej skażonej relacji matka/dziecko: „Matka, drzewo życia, zaczyna stawać się, przez grę kreatywności, którą sobie przypisuje, drzewem poznania, a owoc, który nosi, jej owocem. Oto więc owa pierwotna rozkosz” [11, s. 112].
Konstrukcja Tomatisa opiera się na fantazmacie matki-rodzicielki wszechpotężnej i fundamentalnie złowrogiej, od której dziecko będzie mogło zostać uwolnione jedynie przez zbawcze wejście na scenę ojca: „Ta, która powinna była spokojnie i w ciszy dopełnić swój akt macierzyństwa, jest matką z istoty złowrogą, staje się przez tę ciążę swoją indywidualnością, która przeżywa ze swoim płodem epizod odosobniony, w łonie grupy, która ich wyklucza. Oto więc pierwsze łoże, w którym matka i dziecko współistnieją kazirodczo” [11, s. 113]. „To właśnie w tym momencie zostaje wyparty ojciec słoneczny” (tamże, s. 114).
Seksualność dorosła zawsze zachowa odcisk na płodzie, a spółkowanie przypieczętuje ponowne spotkanie tych dwojga partnerów. „Nie jest też zakazane sądzić, że dziecko — nie tyle płód — znajduje się od poczęcia ożywione szaleńczym poszukiwaniem ponownego stania się dzieckiem swojej matki, w spółkowaniu ze swoją żoną, podczas gdy ta nieświadomie pragnie być matką tego partnera, który nagle i chwilowo stał się płodem zasypiającym w ramionach wszechmocnej Mater dającej życie” [tamże, s. 148].
Poprzez te fragmenty człowiek jawi się rozdarty na dwoje przez ścierające się w nim siły. Jedną jest „popęd transcendentny”, który zawładnia nim od poczęcia i jest immanentny jego Stawaniu się; jest to otwarcie na wymiar kosmiczny za pośrednictwem świadomości.
[Strona 683]
Drugą jest zgubna wola, która wkrada się weń pod postacią nieświadomości, patologicznego przejawu zmysłów, jako że nie chce ona słyszeć niczego prócz rozkoszy związanej ze skutkiem wpisania nagannych przyjemności. Jesteśmy daleko od teorii freudowskiej. A przecież Tomatis wzywa teorie psychoanalityczne na ratunek swojemu manichejskiemu systemowi, który próbuje pogodzić je z teoriami transcendencji. Dostarczają mu one okazji do budowania poetyckich fresków, które zdają sprawę z funkcjonowania psychicznego równie mało rygorystycznie, jak wszechobecne, wszechpotężne i niemal magiczne usprawiedliwienie „Dlaczego nie?”.
Rzeczywiście, począwszy od tego momentu, wszystko jest możliwe, a kilka odmiennych pojęć, zapożyczonych tu i ówdzie, pozwoli autorowi małym kosztem skonstruować scenariusz kondycji ludzkiej: biorąc na przestrzeni całego swego wywodu modele psychoanalityczne dosłownie, sumiennie, stara się odnaleźć w rzeczywistości aktorów dramatu edypalnego: ojca, czasem to znów „matkę”, poruszającą się w „orbicie macierzyńskiej” „Edypa”; matkę z istoty zaborczą, suchotniczego „Sfinksa” [11, s. 115]. Tomatis posługuje się więc spuścizną psychoanalityczną przy wielkim wsparciu idei, którymi manipuluje niczym gadżetami. To uspokajające strawienie teorii freudowskich, lacanowskich itd. prowadzi do karykatury człowieka, marionetki poruszanej żałosnymi drgawkami rozbudzonej zmysłowości. Chory jest wytworem równania: ojciec wyparty + matka zaborcza. Redukując w ten sposób mechanizmy psychiczne do operacji algebraicznych, można zapewnić sobie pozory panowania nad źle wyjaśnionymi zjawiskami, uchronić się przed tym szaleństwem, którego się lęka.
Słyszenie a psychopatologia
Dla Tomatisa funkcja słuchowa jawi się jako wahadło, które, podporządkowując się jednej lub drugiej stronie, może przechylić podmiot od zdrowia ku patologii. „Słuchanie jest solidarne z psychologią, ale nie jest psychologią. Paradoksalnie ich kierunki zmieniają się w stosunku odwrotnym: tym mniej jest problemów psychologicznych, im większe jest słuchanie; a w absolucie, tam gdzie jest słuchanie, nie ma psychologii; odwrotnie, im bardziej wymyka się funkcja słuchania, tym bardziej ustanawiają się i ośmielają mechanizmy nieświadomości, niewyczerpane źródło wiedzy psychologicznej” [14, s. 167].
Poprzez kolejne etapy języka Tomatis badał pęknięcia komunikacji, które na różnych poziomach pozwalają na narodziny
Faza foniczna
Pierwszy język jest skierowany do matki i przedłuża dialog nawiązany z nią w okresie ciąży. „Język pierwotny, stworzony z myślą o matce, nie reprezentuje już dla niej niczego prócz tego pokarmu w gaworzeniu, dającego początek rezonansowi ślimakowemu, podczas gdy zapewnia go foniczne tłumaczenie komunikacji wewnątrz-matczynej” [11, s. 57].
Faza sylabiczna
Nowa faza zostaje wprowadzona przez „jąkanie” i widzi przejawienie się zalążka symetrii reorientacyjnej; to jest między nerwami krtaniowymi wstecznymi (w których krąży impuls nerwowy w kierunku krtani) różnica struktury na korzyść nerwu lewego. Według autora ta różnica odbija się na prędkościach przewodzenia impulsu, który dociera do pierwszego silnika krtani prawej: ucho prawe, dzięki krótszemu obwodowi auto-słuchania do krtani, jest tym lepiej poinformowane. Dlatego trzeba przyzwyczaić się do mówienia i słuchania po prawej stronie (o teoretycznej krytyce tej argumentacji zob. [4], s. 90). „Lateralność jest również korowa, ponieważ obie półkule są anatomicznie asymetryczne na płaszczyźnie trzewnej, i to ona nadrukuje dysymetrię korową przy pojawieniu się języka” [11, s. 91].
Wychodząc od tej interpretacji, Tomatis sądzi, że odnajduje przejawy wszechmocy lateralizacji poprzez modulacje języka ludzkiego: zależnie od tego, czy akcentowana jest pierwsza czy druga sylaba słowa, dominacja ustanowi się po prawej lub po lewej stronie. „„Mama” i „papa”, które wymawiamy w sposób identyczny pod względem sylabicznym, są zupełnie inaczej wymowne z punktu widzenia płciowego. Istotnie, jego „mama” będzie „ma-ma” lub „ma-ma”, a jego „papa” będzie „pa-pa” lub „pa-pa”, zależnie od tego, czy opisze on akcentowanie ekspresyjne prawe czy lewe głosem dominującym” [11, s. 91]. W zależności od jakich imperatywów dziecko decyduje się użyć jednej drogi raczej niż drugiej, by się zlateralizować? To tutaj Tomatis wprowadza dynamikę ojcowską i kładzie podwaliny swoich teorii psychopatologicznych.
Faza lingwistyczna
Język fazy sylabicznej będzie musiał się przekształcić, by dosięgnąć innego, by wyposażyć go w moc języka uspołecznionego. Dziecko komunikuje się najpierw ze swoją matką, i to już przed narodzinami.
[Następna strona — odwrotna strona strony 683]
słuchanie. Gdy matka wprowadzi w zarodek pojęcie, które ma ją oddać, wyznaczy ona kryzys, który da się odczuć samemu dziecku: to się dzieje, gdy matka wprowadza w zarodek pojęcie, które ma ją oddać [13, s. 224 i 225].
Widzimy poprzez te fragmenty, jak Tomatis wymusza stałą kombinację między dwoma zjawiskami, które opisuje. W pierwszym czasie redukuje problemy psychologiczne do problemów „komunikacji”, terminu, z którego czyni swego rodzaju worek na wszystko kondycji ludzkiej: u podstawy pragnienia komunikowania się znajduje się pragnienie bycia „w kontakcie z innym” — „przywiązanie do matki” [3, nr 33, grudzień 72]. Następnie redukuje komunikację do wymiaru zjawiska czysto fizjologicznego: słyszenia. Psychika i słyszenie zlewają się, i odtąd wystarczy naprostować słyszenie… aby uzdrowić psychikę! W tej perspektywie najbardziej różnorodne objawy lub choroby, oryginalne i naładowane komunikacją, są już tylko szczeliną w komunikacji matka/dziecko lub ojciec/dziecko. Ta koncepcja funkcjonowania psychicznego opiera się na nagromadzeniu odniesień teoretycznych zapożyczonych z różnych dziedzin, jak gdyby autora bardziej obchodziło przekonanie niż udowodnienie. Oto przykład tych rozumowań: Negus stwierdza krótko, że jaja ptaków śpiewających wysiadywane przez ptaki nieśpiewające dają ptaki śpiewające; André Thomas, podczas eksperymentu „znaku spojrzenia”, pokazuje, jak dziecko poniżej 10. dnia życia reaguje instynktownie na wołanie swojej matki. Tomatis wnioskuje z tego, że „warunkowanie audio-głosowe jest już możliwe na stadium jaja” [3, listopad 72]. Gdzie indziej wystarczy mu zbliżyć jąkanie przewlekłe dziecka do przejściowego dziecka, by oświadczyć, że „język jąkających się jest przejawem fiksacji dziecięcej natury uczuciowej” [13, s. 167]. Zapożyczając również od psychoanalizy, mówi o „trzech pokoleniach koniecznych, by uczynić schizofrenika” [13, s. 219] lub o „zatruciu tego „kazirodztwa” [13, s. 61], owym „jego „papa” jego „papa” zależnie od…” [13, s. 249]. W innej dziedzinie opiera się na idei, że „we wszystkich cywilizacjach patriarchowie byli wyjątkiem” [3, wrzesień 72], by uzasadnić swoje systematyczne odwoływanie się do lateralizacji prawej.
Dla Tomatisa życie ma sens, celowość wpisaną od początku w organizm, a wszelka niefortunna interwencja matki, w prawa rozwoju psychologicznego: anatomia jest tak skonstruowana, że powinna naturalnie prowadzić podmiot do zlateralizowania się na prawo, do spotkania ojca. Ta droga jest jedyną, która prowadzi ku „normalności” mającej wszelkie pozory Zbawienia; nie obrawszy jej, płód będzie jąkałą,
dyslektykiem lub schizofrenikiem, dopóki warunkowanie dokonane przez kurację Tomatisa nie sprowadzi go z powrotem na „prawą” drogę.
Kuracja
Ponieważ równowaga psychiczna jest proporcjonalna do zdolności słuchania podmiotu, Tomatis opracował metodę leczenia opartą na warunkowaniu słuchowym: chodzi o to, by przeprowadzić pacjenta przez „idealną drogę dźwiękową” [13, s. 225], która zaczyna się w okresie ciąży i która podąża za głównymi etapami wzrostu. Kuracja opiera się zasadniczo na uwrażliwieniu na dźwięki wysokie i na nabyciu lateralizacji słuchowej prawej.
Etapy kuracji
Faza zapamiętywania wewnątrzmacicznego
Ma ona na celu ustanowienie dobrej relacji z matką, poprzez stworzenie warunków, które są u źródła tej relacji, to znaczy poprzez ponowne umieszczenie pacjenta w sytuacji płodowej dzięki słyszeniu dźwięków wewnątrzmacicznych. Tomatis słyszy u niego narodziny pragnienia komunikowania się.
Pierwsze sesje polegają na słuchaniu głosu matczynego „filtrowanego” na 8000 herców, przy czym dźwięki poniżej tej częstotliwości są usuwane. Tę częstotliwość ustalono zanurzając 1 mikrofon i 2 głośniki w miednicy napełnionej wodą… „Od początku sesji w dźwiękach filtrowanych pragnienie słuchania przejawia się na ogół w całym zachowaniu dziecka, które się budzi, domaga się, chce komunikować, zostaje porwane ogromnym pragnieniem życia i uzewnętrzniania się, jak gdyby to zapamiętywanie zmysłowe pozwalało mu odnaleźć przeszłość jeszcze dziewiczą, wolną od wszelkich uwarunkowań życia, od wszelkich przeżytych śladów” [10, s. 151].
Poród dźwiękowy
Polega on na stopniowym odfiltrowywaniu głosu matczynego, od 8000 do 1000 herców. Te warunki mają odtworzyć przejście od słyszenia w środowisku płynnym do słyszenia w środowisku powietrznym. „Dzięki elektronice dziecko będzie mogło przeżyć w ciągu kilku sesji ten kluczowy moment ludzkiego istnienia, podczas przejścia, w którym powinno było narodzić się dla świata poprzez swoją relację matczyną” [10, s. 152].
Faza przedlingwistyczna
Odpowiada ona dwóm pierwszym latom życia i podejmuje lateralizację, która ma doprowadzić dziecko do spotkania z ojcem. Sesje
[Strona 685]
„Relacja matczyna, która dotąd poprzedzała, była jednokierunkowa. Odtąd zerwie się ona wobec pragnienia wyrażonego przez dziecko, by wejść w komunikację ze światem zewnętrznym”, by wymknąć się dialogowi zintegrowanemu z nią, i w przejściu od tego, co jednostkowe, do procesu uspołecznienia. W tej perspektywie ta faza jawi się jako przedłużenie wprowadzenia społecznego [13, s. 226].
Faza uwrażliwiania na język
Podmiot słucha filtrowanych głosek szczelinowych, fonemów bogatych w wysokie częstotliwości, które następnie będzie powtarzał podczas sesji aktywnych: „tik – se – le – cette”. Kuracja kończy się powtarzaniem dźwięków pełnych: filtrowanych od 500 do 20 000 herców, a następnie czytaniem tekstów na głos. „Gdy powtarzanie staje się doskonałe, zakończy się pierwsza faza; podmiot odtąd umie słuchać, a jego wzorzec pozostaje taki, jaki się zarejestrował”. Otóż od momentu, gdy dyslektyk prosi, chodzić będzie o wzbudzenie u niego narodzin pragnienia.
Na przykład słucha jak ktoś, kto całkowicie panuje nad zjawiskami czytania, i niemal dociera do przywołanego stadium. Uzdrowić to dojść do „pozytywnej postawy słuchowej dobrze-słyszącego, u którego udało się ustanowić dostosowaną sieć relacyjną” [13, s. 242].
Według Tomatisa dźwięki wysokie dynamizują jednostkę, podczas gdy niskie ją wyczerpują. Za dowód bierze rozkład częstotliwości na ślimaku: większość komórek odbiorczych jest rozmieszczona w strefie dźwięków wysokich: 24 000, wobec zaledwie 2 do 3000 dla dźwięków niskich. Te ostatnie, zbyt nieliczne, pochłaniają więcej energii, niż jej dostarczają. Natomiast dźwięki wysokie wytwarzają mnóstwo impulsów nerwowych, które kora rozdzielałaby we wszystkich kierunkach w celu ogólnego wzmocnienia.
Wyniki
Nie byłoby już stosowne nazywać „cudami” bezładnych poprawek, dla których trudno byłoby znaleźć przyczynę kliniczną. Uzdrowienie upodabnia się do ponownych narodzin, prawdziwej całkowitej mutacji, która nabiera wartości symbolu: to swego rodzaju moc „zmiany skóry”, po tym jak pacjent przeżył w kilku paroksyzmicznych „błyskach” znaczące etapy swojego rozwoju.
Tomatis dąży do wytworzenia człowieka nowego, a raczej, przez przebudowę rasy ludzkiej na model wysoce lingwistyczny: przy wielkim wsparciu superlatywów opisuje nam stan niemal ekstatycznej błogości, w jaki wprawia kuracja, i odnajduje całe oblicze w odzyskanej radości i harmonii. Dziecko, które wychodzi z kuracji,
[Następna strona]
pozostaje daleko, głos się oznajmia poprzez relacje, które ustanawiają się między nią a jej synem wygodnie. Dziecko miało po, teoria, postawiło sobie pewną liczbę rzeczy, do których nie było przyzwyczajone. Matka czcicielka, dziecko wchodzi między światło i ponownie zanurza się przy matce w postawie wewnątrzmacicznej. Następnie pierwsze sekundy nieświadomości teoretycznej śmierci na poczekaniu, tak nakładają się w nas, ale dobrze nie aktywujemy zdolni go pochwycić. Na koniec ponownie zapala światło, wraca ku matce i zapina swoje godziny. To zachowanie będące symbolicznym. To była gra auto-odniesienia, pozostawiwszy za sobą sztukę, którą powinien był stworzyć swoje ślady — patrz, mówi mama, chodzi o poród! Miłość, nie pomyślałabym, że to może pójść tak szybko… [3, nr 33, grudzień 1972].
Pierwsze doświadczenie porodu dźwiękowego
Tomatis przefiltrował głos żony swojego przyjaciela, by odtworzyć wewnątrzmaciczny świat akustyczny. Sprowadza tego ostatniego w towarzystwie jego córeczki, by ocenić wynik:
„Nie mogliśmy się nasycić słyszeniem tych tak płynnych odgłosów, tej dźwiękowej lekkości, która odpowiadała informacji akustycznej odbieranej przez płód ludzki. Następnie postanowiłem objawić mu to, co uważałem za poród dźwiękowy. I
[Strona 689]
nagle głos podniósł się w pomieszczeniu. To była dziewczynka (która słuchała), o której obecności zupełnie zapomnieliśmy i która zwracała na siebie naszą uwagę w sposób godny scenariusza filmu fantastycznego: „widzę w tunelu — mówiła. Widzę dwa anioły w tunelu, dwa anioły odziane na biało!”
Kontynuowałem tym tonem, rozwijając prawdziwy sen na jawie. Nagle wyjaśnienie się narzuciło: dziecko właśnie na nowo przeżywało swoje własne narodziny. To było tak, jakby znajdowała się w kanale macicznym (tunel) i widziała lekarza i położną w ich białych kitlach (dwa anioły).
Dziecko kontynuowało więc opowiadanie nam o wędrówce, którą właśnie odbywało. Po kilku minutach żadnych wątpliwości: w końcu zawołała: teraz widzę mamę! Tym razem nie było już możliwej wątpliwości […]
To, co się wydarzyło, nie miało w istocie w sobie nic tajemniczego. Manipulując aparaturą, sprawiłem właśnie, że dziecko na nowo przeżyło warunki swoich narodzin, i zrealizowałem w ten sposób to, co miałem później nazwać porodem dźwiękowym, to znaczy przejście od słyszenia płynnego (słuchanie płodu) do słyszenia powietrznego (słuchanie niemowlęcia)” [13, s. 201 do 203].
Załączniki
Poród dźwiękowy a schizofrenia
Test rozpoczęty przez Tomatisa z dzieckiem schizofrenicznym, które zostaje uzdrowione przez F. Debré. Podczas pierwszej sesji daje mu słyszeć głos matczyny filtrowany na 8000 herców: „nie chciałem jeszcze naprawdę do niego mówić, lecz po prostu dać słyszeć dźwięki filtrowane, podobne do wrażeń akustycznych, jakie płód może mieć w środowisku macicznym.
Dziecko nagle przestało płakać, jakby się wsłuchiwało, by zgasić światło. Nie wiedzieliśmy już nic prócz tego, że cień zawładnął przy słabym blasku lampek nocnych aparatów. Prawdę mówiąc, rzucony ku półmrokowi, usadowiony na moich kolanach wokół niego ramiona tej kobiety, zaczął ściskać własne; można powiedzieć, że ponownie umieścił się w brzuchu swojej matki. Umieszczał się ponownie, ale chodziło odtąd o jakieś dziesięć lat, marzył o niej później, jakby już jej nie znał. Po zakończeniu taśmy wstał, ponownie zapalił, sesja zakończyła się szczęśliwie.
Osiem dni później umówiliśmy się, tym razem by zastosować sam poród dźwiękowy. Do
Mit Tomatisa (streszczenie niemieckie)
Wychodząc od prostej metody rehabilitacji głosu, audio-psycho-fonologii, Tomatis (lekarz laryngolog) opracował narzędzie terapeutyczne, które rzekomo miałoby móc leczyć rosnącą liczbę obrazów chorobowych, począwszy od chorób fizycznych aż po choroby psychiczne. Możemy pokazać, jak naukowe i ideologiczne założenia leżące u podstaw jego koncepcji psychopatologii opierają się na intuicji i myśleniu magicznym i nie tworzą spójnego modelu teoretycznego. Przyjmujemy, że powodzenie Tomatisa wynika z tego, że przedstawia się on jako człowiek opatrzności, który może sprawiać cudowne uzdrowienia.
Mit Tomatisa (streszczenie hiszpańskie)
Wychodząc od prostej techniki reedukacji głosu, audio-psico-fonologii, Tomatis (laryngolog) opracował narzędzie terapeutyczne, które rości sobie prawo do leczenia rosnącej liczby obrazów chorobowych, od dolegliwości fizycznych aż po choroby psychiczne. Autorzy pokazują, jak naukowe i ideologiczne założenia leżące u podstaw jego koncepcji psychopatologii, oparte na intuicji i myśleniu magicznym, nie mogą stanowić spójnego modelu teoretycznego. Autorzy stawiają tezę, że powodzenie Tomatisa wynika z tego, że przedstawia się on jako człowiek opatrznościowy, zdolny do dokonywania cudownych uzdrowień.
Bibliografia
- Barthes R. — Mythologies. Seuil, 1957.
- Canguilhem G. — Une pédagogie de la guérison est-elle possible ? Nouv. Rev. Psychanalyse, 1978, nr 17.
- Gribier A. — Entretiens avec A. Tomatis parus dans la revue Son Magazine (wrzesień 1972 do czerwiec 1974).
- Gomez M. — Approche critique de l’audio-psycho-phonologie. Praca magisterska obroniona na uniwersytecie Paris VIII pod kierunkiem S. Tomkiewicza, Paryż, 1979.
- Hochmann J. — Pour une psychiatrie communautaire. Paryż, Seuil, 1971.
- Melado P. — L’audio-psycho-phonologie au service des chanteurs et des musiciens. Broszura rozpowszechniana przez międzynarodowe stowarzyszenie audio-psycho-fonologii.
- Pages M. — Le « nouvelle relation : la psychothérapie ». Le Monde, 30 września 1979.
- Pontalis J.B. — S. Ferenczi « … sans croire en… ». Nouv. Rev. Psychanalyse, 1978, nr 18.
- Rosolato G. — La scission que porte l’incroyable. Nouv. Rev. Psychanalyse, 1978, nr 18.
- Tomatis A. — Éducation et dyslexie. Paryż, ESF, 1978.
- Tomatis A. — La libération d’Œdipe. Paryż, ESF, 1975.
- Tomatis A. — Oreille et langage. Paryż, Seuil, 1978.
- Tomatis A. — L’oreille et la vie. Paryż, Laffont, 1977.
- Tomatis A. — Vers l’écoute humaine, tom I. Paryż, ESF, 1974.
- Tomatis A. — Vers l’écoute humaine, tom II. Paryż, ESF, 1974.
Dzisiaj: co mówi nauka
Artykuł Gomeza i Tomkiewicza to polemiczna napaść, napisana około 1980 r., której celem jest mniej przetestowanie metody, a bardziej rozłożenie na części jej ideologicznej konstrukcji — stąd jej werdykt „myślenia magicznego”. Czterdzieści pięć lat później można oddzielić to, co należy do retoryki Tomatisa (ucho „siedlisko duszy”, matka „złowroga”, „ojciec słoneczny”), od tego, co stanowi twierdzenia rzeczywiście weryfikowalne. W pierwszym rejestrze nie ma czego rozstrzygać: żadna nauka nie przyznaje statusu empirycznego tym metafizycznym freskom. Ale tekst odnotowuje też tezy konkretne — ucho kieruje głosem, ucho prawe „kierownicze”, słyszenie płodowe głosu matczynego, kuracja przez filtrowanie dźwiękowe — które, te już, można skonfrontować z najnowszymi danymi.
Sprzężenie słyszenie-fonacja jest potwierdzone w swojej zasadzie: produkcja głosowa zależy od stałej kontroli słuchowej (sprzężenie zwrotne słuchowe), do tego stopnia, że sztuczne zniekształcenie tego, co się słyszy mówiąc, natychmiast zaburza mowę — to mechanizm jąkania wywołanego przez opóźnione sprzężenie zwrotne, znany od dawna. Formuła „głos zawiera tylko to, co ucho słyszy” ujmuje więc rzeczywistą intuicję. Natomiast „efekt Tomatisa” jako opatentowane prawo fizjologiczne, a zwłaszcza idea, że można by trwale przeprogramować głos lub język „reedukując” słuchanie, pozostają niewykazane: pętla audio-fonacyjna istnieje, ale nic nie dowodzi, że „koryguje się” ją ćwiczeniami ucha elektronicznego.
Lateralizacja dla języka jest częściowo potwierdzona, mocno zniuansowana. Istnieje rzeczywiście przewaga ucha prawego w słuchaniu dychotycznym, odzwierciedlenie dominacji lewopółkulowej dla języka u około 80% osób — solidny fakt neuropsychologii. Ale ta przewaga jest statystyczna, nie powszechna, i zależy od poziomu analizy lingwistycznej, który jest angażowany: nie chodzi o „ucho kierownicze”, które należałoby narzucić wszystkim. Dedukcja Tomatisa — jąkanie, dysleksja, a nawet schizofrenia powodowane przez „słuchanie zlateralizowane na lewo”, które uzdrawiałoby się warunkując podmiot „na prawo” — jest obalona: ani jąkanie, ani dysleksja nie sprowadzają się do wady lateralności słuchowej, a danie komuś słyszeć „po prawej stronie” nie jest uznanym leczeniem. Trzeba tu utrzymać rozróżnienie, które Tomatis nieustannie zaciera: słuchać (akt uważnościowy, aktywny) to nie słyszeć (odbiór zmysłowy, bierny); otóż jego kuracja rości sobie prawo do oddziaływania na słuchanie poprzez manipulowanie słyszeniem.
Słyszenie płodowe głosu matczynego, długo uważane za fantazję, jest dziś potwierdzone — ale w sposób, który zaprzecza fizjologii wymyślonej przez Tomatisa. Płód rzeczywiście słyszy głos swojej matki i rozpoznaje go już od 33-34 tygodnia, a ekspozycja prenatalna na mowę moduluje neuronalne kodowanie dźwięków u noworodka. Jednakże macica zachowuje się jak filtr dolnoprzepustowy: tłumi o około 30 dB częstotliwości powyżej 600 do 1000 Hz, i to składowe niskie (prozodia, rytm) docierają do płodu. Tomatis zaś filtrował głos matczyny „na 8000 herców”, usuwając niskie, by „odtworzyć” środowisko wewnątrzmaciczne: odtworzył więc odwrotność rzeczywistego środowiska akustycznego. Podobnie jego wniosek, według którego dźwięki wysokie „dynamizowałyby”, a niskie „wyczerpywałyby” — argumentowany przez przybliżone zliczenie komórek ślimakowych — nie odpowiada żadnym danym audiologii.
Pozostaje rzecz najważniejsza: czy kuracja uzdrawia? Tu werdykt jest jasny i niekorzystny. Systematyczny przegląd Cochrane dotyczący treningu słuchowego i terapii dźwiękowych w autyzmie — który wyraźnie obejmuje kontrolowane badanie metody Tomatisa — stwierdza brak dowodu skuteczności, na podstawie nielicznych i niewielkich badań. Francuskie władze sanitarne od zawsze zaliczają audio-psycho-fonologię do medycyn alternatywnych, których nie należy promować, a metoda jest otwarcie klasyfikowana jako pseudonauka. Kilka niedawnych prac odnotowuje poprawę u dzieci autystycznych lub dyslektycznych, ale cierpią one na słabości metodologiczne — zredukowane próby, niewystarczające kontrole, niejednorodne pomiary — które zabraniają widzieć w nich dowód; sam Tomatis żałował, że nie dostarczył więcej dowodów statystycznych. W sumie krytyka z 1980 r. trafiała w sedno co do istoty rzeczy: wartość wyjściowej intuicji (ucho ma znaczenie dla języka, głos matczyny liczy się przed narodzinami) nigdy nie została przekształcona w dowód kliniczny urządzenia terapeutycznego, które się na nią powołuje.
Źródła
- Auditory integration training and other sound therapies for autism spectrum disorders (ASD) — przegląd systematyczny Cochrane (PubMed)
- Alfred Tomatis — status naukowy i klasyfikacja metody (Wikipedia)
- The right ear advantage revisited: speech lateralisation in dichotic listening (PubMed)
- Neurophysiological Evaluation of Right-Ear Advantage During Dichotic Listening (Frontiers in Psychology, 2021)
- Exposure to bilingual or monolingual maternal speech during pregnancy affects the neurophysiological encoding of speech sounds in neonates (Frontiers in Human Neuroscience, 2024)
- Mom’s voice boosts language-center development in preemies’ brains (Stanford Medicine, 2025)
- Development of fetal hearing (PMC / NIH)
NEUROPSYCHIATRIE DE L’ENFANCE ET DE L’ADOLESCENCE
NEUROPSYCHIATRIE DE L’ENFANCE ET DE L’ADOLESCENCE
Źródło: M. Gomez i S. Tomkiewicz, « Le mythe Tomatis », Neuropsychiatrie de l’enfance et de l’adolescence, s. 681-689 (około 1980 r.). Transkrypcja z facsymile (skan bez warstwy tekstowej, OCR przez analizę obrazu). Ponieważ skan jest mocno zniszczony, niektóre fragmenty zostały odtworzone w sposób najbardziej zbliżony; fragmenty, które pozostały niepewne, zaznaczono w tekście.